Zadbaj o swoje zdrowie z Gorvitą

Zadbaj o swoje zdrowie z Gorvitą


Witajcie! W związku z tym, że nie ma zimy powoli zaopatruję się w produkty, które mam nadzieję przydadzą się latem. Liczę na to, że ciepły klimat zawita do nas szybko i zostanie na długo :) Dzisiaj recenzja 3 produktów marki GORVITA. Lubię ją, produkty działają i są dużo tańsze w porównaniu z innymi, podobnymi. 


PANTEHNOL ŻEL ma jak sama nazwa wskazuje żelową konsystencję i dość specyficzny zapach. Zawiera wyciąg z aloesu i żywokostu lekarskiego oraz panthenol i alatoninę, które regenerują naskórek oraz hamują powstawanie przebarwień i blizn. Daje uczucie chłodu, więc najlepiej sprawdzi się latem. Złagodzi oparzenia słoneczne, nawilży i odżywi. 

Żel kupiłam na zapas. Boję się pierwszego mocnego słońca po jesieni i zimie. Miałam już kilka produktów z penthanolem i wiem, że świetnie łagodzą takie podrażania. Mam nadzieję, że żel mnie nie zawiedzie. 

Ingredients / Składniki ( INCI): Aqua, Panthenol, Aloe Vera Extract, Propylene Glycol, Glycerin, Carbomer, Triethanoloamine, Allantoin, Mentol, Polysorbate-20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palamitate, DMDM Hydantoin.



MAŚĆ PROPOLISOWA 10% z witaminami A, E i F działa silnie antybakteryjnie, regeneruje i dezyfenkuje naskórek. Zawarte witaminy przypśpieszają proces odnowy a alantoina odżywia i nawilża. Łagodzi podrażnienia, uszkodzenia naskórka oraz pomaga przy ukąszeniu owadów. Przywraca skórze witalność i elastyczność. Zalecana do skóry łojotkowej i zanieczyszczonej. 

Pracuje w firmie zajmującą się obróbką metali. Ciężko jest utrzymać czystość i sterylne warunki. Po przetarciu buzi, wacik nasączony płynem micelarnym jest czarny. Na krem zdecydowałam się ze względu na odkażenie skóry i poprawy jej stanu bo jak tak dalej będzie to zestarzeje się jeszcze przed 40 :D Na razie jestem zadowolona ;)

Ingredients / Składniki (INCI): Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Caprylic/Capric Trigliceride, Cetyl Alkohol, Cetyl Ricinoleate Propolis, Polysorbate 20, PEG-20 Glyceryl Laurate, Tocopherol, Linoleic Acid, Retinyl Palmitate, Phenoxyethanol, Allantoin, Panthenol.



MAŚĆ ŻYWOKOSTNA, chociaż nazwa produkty brzmi trochę odrażająco to warto zaznaczyć, że zarówno ona jak i krem posiadają naturalne właściwości żywokostu lekarskiego i arniki górskiej. Maść zaleca się do pielęgnacji skóry podrażnionej. Przyśpiesza proces regeneracji naskórka, odżywia i nawilża skórę oraz zmniejsza opuchnięcia. 

Od nowego roku realizuję swoje postanowienie noworoczne, przeszłam na dietę i sporo ćwiczę. Moje stawy nie są przyzwyczajone do takiej intensywności więc często są opuchnięte i "zmęczone". Maść świetnie się u mnie sprawdza. Wiem, że kupując ją dokonałam dobrego wyboru. 

Ingredients / Składniki ( INCI): Aqua,Propylene Glycol, Symphytum Officinale Extract, Petrolatum, Glycerin, Paraffinum Liquidum, Arnica Montana Extract, Polyglyceryl-3-Methylglucose Distearate, Stearyl Alkohol, Cetyl Ricinoleate, Carbomer, Triethanolamine, Caprylic/Capric Triglyceride, Allantoin, Panthenol, Cyclopentasiloxane, Cyclohexasiloxane, Ethylexyl Stearate, Phenoxyethanol.




Podsumowanie grudnia, czyli DENKO 01/2020

Podsumowanie grudnia, czyli DENKO 01/2020


Witajcie Kochani w Nowym Roku. Święta się skończyły - całe szczęście, więc można wrócić do normalności. Styczeń to miesiąc wdrożenia w życie noworocznych postanowień. Ja standardowo zaczynam od zgubienia kilku kg, jak mi to wyjdzie? Nie wiem. Mam nadzieję, że się uda a moje postępy możecie śledzić na INSTAGRAMIE - kliknij tutaj! 

Pierwszy wpis w 2020 roku zacznę od przeglądu zużyć kosmetycznych czyli tzw. denko. Pustych opakowań jest sporo, zbierałam je 2 miesiące...


SYOSS | TAFT - LAKIER DO WŁOSÓW - ciężko mi powiedzieć, który jest lepszy i czy są one dobre. Ja używam ich do "przylizania" włosów po związaniu. Oba się spisują. Nie mogę na nich narzekać ale chętnie też wypróbowałabym coś innego :)

BATISTE | SUCHY SZAMPON DO WŁOSÓW - wersja "fresh", stosuję na zmianę z wersją "golden rose". Wg mnie najlepsze. Szampony tej marki w mgnieniu oka odświeżają czuprynę pozostawiając przyjemny zapach na włosach. 

H&S | SZAMPON DO WŁOSÓW - bardzo dobrze oczyszcza skórę głowy, jest mocny więc nie stosuję go codziennie, tylko 1 raz na 2 tygodnie. Nadmierne stosowania wysusza moje kosmki, które stają się matowe i szorstkie. Do plusów zaliczę odbicie u nasady oraz przedłużenie świeżości włosów. Polecam wersję zwykła bez dodatków i przeznaczenia. Najlepsza. 

ORIFLAME | SZAMPON DO WŁOSÓW - szampon bardzo ładnie pachnie, odświeżał włosy ale nie przedłużał ich świeżości a co się z tym wiąże nie oczyszczał tak jakbym tego chciała. Więcej informacji znajdziecie w recenzji SZAMPON Z POKRZYWĄ.



PALMOLIVE | ŻEL POD PRYSZNIC - uwielbiam te żele, dobrze się pienią, świetnie myją i ładnie pachnie a zapach na ciele utrzymuje się do 3-4h. Zapach oliwki podobał mi się najmniej, orchidea - cudowna. Plus za pompkę. Rewelacja!

NIVEA | ANTYPERPIRANTY - lubię antyperipranty tej marki, stosuję ja na zmianę z Dove, żeby się nie znudzić. Fresh energy pachnie bardzo ładnie, nie brudzi ubrań i dobrze chroni przed potem. O dezodorancie fresh comfort nie mogę powiedzieć już tyle dobrego. Zapach ma ładny ale pachy po jego użyciu są ciągle mokre. Tak jakby w ogóle się nie wchłaniał. Nie zabezpiecza przed potem.



GARNIER | PŁYN MICELARNY - bardzo lubię płyny tej marki, z tym kosmetykiem na początku się polubiłam i po wykorzystaniu jeden buteleczki, kupiłam drugą. To był błąd, przy mocniejszej maskarze, musiałam bardziej docisnąć płatek z płynem. Skute: mocno podrażnione i suche oczy. Skóra była cieniutka jak pergamin, bałam się, że mi pęknie. Dodatkowo olejek sprawiał, że na mojej buzi powstawała kaszka. Różową wersję uwielbiam, do tej raczej nie wrócę. 

ZIAJA | TONIK DO TWARZY - bardzo podoba mi się to, że butelka ma atomizer, mogę delikatnie spryskać twarz i poczekać aż kosmetyk się wchłonie. Nie zauważyłam, żeby jakimś większym stopniu wpłynął na stan mojej skóry.

GARNIER | ŻELE - żel złuszczający jak sama nazwa wskazuje ma za zadanie złuszczać. I tak też się działo. Polubiłam się z tym kosmetykiem, złuszczał, regenerował, pozostawiał skórę gładką i miękką, idealną do przyjęcia kremu. Odnośnie produktu 3w1 to również się sprawdzał ale brudził wszystko dookoła. I tylko z tego powodu do niego nie wrócę. Jeśli chodzi o działanie to jestem na tak.

BIELENDA | NORMALIZUJĄCY KREM DO TWARZY - lubię kosmetyki tej marki, produkt z serii Professional miałam pierwszy raz i wiem, że kupię kolejne. Świetnie wpływa na stan skóry, która staje się milsza, niedoskonałości znikają i ogólnie wygląda dużo lepiej. Żałuję, że nie kontynuowałam pielęgnacji z tym kremem ale z pewnością do niego wrócę. 


HERBAL CARE | KREM DO RĄK - nie stosuję regularnie bo nie lubię ale czasami jestem zmuszona. Delikatne przymrozki, praca, sprawiają, że moja skóra na dłoniach pęka i jest bardzo wysuszona. Kremik niczym mnie nie zachwycił. Takie zwykłe mazidło. 

AVON | FREE - bardzo ładny, słodki zapach. Więcej w recenzji. RECENZJA - AVON FREE - KLIKNIJ TUTAJ!

ORIFLAME | SO FEVER HER - kolejna słodka woda perfumowana, która wg mnie dedykowana jest dla starszych Pań. Jest to prezent, który nie przypadł mi do gustu a moja mam bardzo polubiła się z tym zapachem.

LA ROCHE POSAY | KREM DO TWARZY - chociaż miałam miniaturkę kremu to zdążyłam się z nim polubić. Z pewnością kupię pełnowymiarowy kosmetyk. Więcej o nim tu: KREM LA ROCHE POSAY


REVLON | PODKŁAD DO TWARZY - mój ulubieniec już od kilku lat, chociaż zapycha to uwielbiam go za trwałość, maskowanie niedoskonałości i matowienie. Cena? Hm..Polecam kupować online jest o połowę tańszy niż w popularnych drogeriach. 

REVERS COSMETICS | BAZA ROZŚWIETLAJĄCA - przy mojej mieszanej cerze bałam się rozświetlenia. Nie potrzebnie. Pełna recenzja wraz z efektem przed i po tutaj: BAZA ROZŚWIETLAJĄCA

PEASE | SERUM DO TWARZY - po przeczytaniu pozytywnych opinii w sieci kupiłam serum. Nie zauważyłam żadnych efektów. Była bo była.

VICTORIA VYNN | LAKIER HYBRYDOWY - lakier po dwóch latach skończył swój żywot. Zgęstniał i strasznie piekł po włożeniu paznokci do lampy. Ogólnie lakiery są bardzo fajne, trzymają się ok 3 tygodni i mają dobrą pigmentację. Więcej w recenzji tu: VICTORIA VYNN

ALLEGRA | KERATYNA DO WŁOSÓW - ampułka wypełniona jest do połowy i wystarcza mi na 2 tygodnie (włosy myję co 2 dzień), przy nakładaniu tylko na końcówki. Świetnie je odżywia, nawilża i wygładza. 

INDIGO | OLIWKA DO SKÓREK - oliwka, którą otrzymałam już dawno temu. Teraz wszystkie mają pipetki więc użytkowanie jest dużo łatwiejsze. Zapach obłędny, piękny aż chce się jej systematycznie używać. 


KOBO | BRONZER - najlepszy bronzer jaki miałam do tej pory, świetnie modeluje i bardzo ładnie wygląda na buzi. Zużyty co do ostatniego okruszka ;)

EVELINE | TUSZ DO RZĘS - tusz CELEBRITIES wychwalany w każdym moim denku, wydłuża, pogrubia, nie odznacza się na górnej powiece i nie osypuje się w ciągu dnia. Dla mnie rewelacyjny! Jeśli chodzi o wersję różowego złota to również jestem zadowolona. Podkręca, wydłuża ale nie pogrubia tak jakbym tego chciała.

RIMMEL | TUSZ DO RZĘS - maskara daje efekt mega ciemnych rzęs. Już po jednym pociągnięciu widać, że różni się intensywnością od innych tusz. Recenzja tu: RIMMEL

CETRICE | KOREKTOR - korektor dobrze maskuje , nie wchodzi w załamania i jest bardzo wydajny. 



Golenie bez podrażnień - depilacja bez użycia maszynki.

Golenie bez podrażnień - depilacja bez użycia maszynki.


Witajcie! Do pewnego czasu ALIEXPRESS mogło dla mnie nie istnieć. Nie miałam tam konta, bałam się zamawiać lub też myślałam, że zamówiona paczka nie przyjdzie a moje pieniążki przepadną. Zaryzykowałam i teraz od czasu do czasu lubię sobie coś zamówić, nie za miliony :) Dzisiaj recenzja produktu, który w sieci cieszy się sporym powodzeniem :) Mowa o kremie do depilacji marki Rosalind. 


Sama paczuszka szła bardzo długo. Od momentu zamówienia do chwili odebrania zdążyłam zapomnieć, że coś takiego zamówiłam. Jednak w przyrodzie nic nie ginie i po 2 miesiącach paczka z kremem Rosalind trafiła w moje ręce. Opakowanie w podróży bardzo się pogniotło a nawet porozrywało, jednak folia, w której znajdował się produkt była w stanie nienaruszonym. 


Zapach nie różni się niczym od typowych kremów do depilacji, które znajdziemy w drogeriach. Kojarzę go zawsze z zapachem ondulacji, wykonywanej u fryzjera w latach 90tych :) Nie jest przyjemny ale do zniesienia. W pudełeczku znajdziemy krem, szpatułkę oraz instrukcję obsługi.


Po nałożeniu kremu Rosalind na owłosione miejsce odczekałam 10 minut i przystąpiłam do depilacji. Jakież było moje zdziwienie, gdy już po pierwszym pociągnięciu zauważyłam, że krem zrobił porządną robotę i w 99% usunął włosy. Nie sądziłam, że kosmetyk kupiony w chińskim sklepie za niecałe 10 zł naprawdę zadziała. Do wad zaliczam czas oczekiwania. Przez 10 minut, maszynką ogolę całe nogi a depilatorem 1 nogę (w tym przypadku efekt gładkości utrzyma się minimum miesiąc). Minusem jest również czas odrastania włosków. Mam wrażenie, jakby włosy rosły szybciej niż w przypadku golenia maszynką. Plusem jest brak podrażnień np. w przypadku golenia okolic bikini oraz brak uczuleń. Ogólnie oceniam krem jako dobry, działa ale jeśli zależy nam na czasie i szybkiej depilacji to krem Rosalind raczej się nie sprawdzi. 


Znacie krem Rossalind? Robicie zakupy na Aliexpress? 

Japoński rytuał piękna_AA

Japoński rytuał piękna_AA


O japońskiej pielęgnacji słychać coraz częściej. Tamtejsze kobiety w dużym stopniu dbają o swoją skórę. Dogłębnie ją oczyszczają, nawilżają i poddają różnym zabiegom dotleniającym i regenerującym. Cera Japonek jest symbolem młodzieńczego wyglądu i jest sławna na całym świecie. 


Kosmetyków AA nigdy nie lubiłam. Miałam może ze 2-3 produkty, które nieszczególnie zapamiętałam. Chociaż sporo osób je zachwalało, ja zawsze przechodziłam obok nich obojętnie. Kosmetyków wykonanych na wzór produktów japońskich nie miałam nigdy i odkąd usłyszałam o pielęgnacji tamtych kobiet, miałam ochotę coś wypróbować. Moja skóra pod oczami nie jest w najlepszej kondycji. Jest wiotka, cienka, szara, mam worki i opuchnięte oczy. 8h praca przed komputerem + setki dodatkowych zajęć po pracy w dużym stopniu odbijają się na mojej buzi. Ratuję się jak mogę. 


Korzystając z promocji w jednej z drogerii sięgnęłam po Aktywny Krem Pod Oczy marki AA. Ładne, delikatne opakowanie, atrakcyjna cena oraz słowo "japoński" sprawiło, że wrzuciłam produkt do koszyka. Krem ma delikatną, lekką konsystencje. Nie należy do kosmetyków, które szybko się wchłaniają. Po aplikacji należy odczekać kilka minut. Zapach, przyjemny, delikatny. Za krem zapłaciłam ok 15 zł więc też liczę się z tym, że nie mogę wymagać od niego zbyt wiele. Produkt delikatnie nawilża skórę wokół oczu. Nie wpływa na sińce pod oczami ani na zmarszczki. Wszelkie oznaki zmęczenia jak były widoczne tak są nadal. Współgra z podkładem, nie roluje go. 


Ogólnie traktuję go jako kremik neutralny. Nie podrażnia skóry wokół oczu ale też nie działa tak jakbym tego chciała. Moja skóra w żaden sposób nie odzyskała utraconej kondycji. Szkoda. Bo seria zapowiadała się bardzo obiecująco. 


LAKE SUNSET_GOODIES.PL

LAKE SUNSET_GOODIES.PL


Zachód słońca nad jeziorem kojarzy mi się z beztroskim latem, wakacjami pod namiotem lub romantycznym wieczorem spędzonym podczas wyjazdu na kolonię. Takie chwile to miłe wspomnienia, do których chętnie wracam. Zimą ciężko wyobrazić sobie rześkie ale ciepłe wieczór spędzony nad jeziorem. Pogoda w grudniu jest przygnębiająca i gdyby nie święta byłby to jeden z gorszych miesięcy w roku. Wracając do tematu, żeby umilić sobie popołudnia sięgam po woski. Dzisiaj recenzja jednego z moich ulubieńców czyli LAKE SUNSET. 


Lake Sunset to biały wosk i należy do wosków o dużej intensywności zapachowej. Wystarczy odrobinka, żeby zapach rozprzestrzenił się po całym pomieszczeniu. Czas utrzymywania się aromatu również jest długi. Wosk paliłam około południa i wieczorem jeszcze go czułam. Wszystko zawdzięczamy mocy jaką posiada. Lake Sunset należy do linii rześkich, nie przytłaczających i bardzo przyjemnych zapachów. Jest świeży ale ma też delikatną nutkę słodkości. Okazało się, że połączenie drewna, ananasa i ozonu jest idealną kompozycją. Gdy go rozpaliłam było wielkie: "wow, jak ładnie pachnie". Wosk okazał się dla mnie jednym wielkim zaskoczeniem, oczywiście w pozytywnym sensie. 


Wosk Lake Sunset to kolejny wosk, który kupiłam w sklepie GOODIES.PL. Dlaczego robię tu zakupy? Sklep często oferuje darmową dostawę od niewielkiej minimalnej kwoty zamówienia, co miesiąc występuje rabat -25% na wosk miesiąca. Wysyłka jest ekspresowa. Dzisiaj zamawiam, następnego dnia paczka jest u mnie. Przed świętami jeszcze zdążycie a jeśli mogę polecić świąteczny zapach to będzie to: 

Zapach typowo świąteczny, brak przeważającej nuty zapachowej. Zapach cynamonu, jabłek i orzechów jest dobrany w idealnych proporcjach. 



KREMU DO TWARZY Z WODĄ RÓŻANĄ GARNIER BOTANICAL CREAM

KREMU DO TWARZY Z WODĄ RÓŻANĄ GARNIER BOTANICAL CREAM


Zimą powinniśmy szczególnie zadbać o pielęgnację naszej twarzy. Chłodne powietrze, mróz oraz opady deszczu i śniegu niekorzystnie wpływają na stan skóry, nie tylko na twarzy. Buzia jednak jest najbardziej narażona na działanie środowiska, ponieważ jej nie zasłaniamy.Warto w okresie jesienno-zimowy zadbać o prawidłowe nawilżenie. Dzisiaj recenzja Kremu z wodą różaną marki Garnier :) 


Ciężko jest znaleźć odpowiedni krem do twarzy, z którego będziemy zadowoleni w 100%. Zawsze znajdzie się jakieś ale. Czasami też, regularne stosowanie tego samego kremu sprawia, że mamy ochotę wypróbować coś innego, nowego. Opcja pierwsza - to mój przypadek. Ciągle szukam kosmetyku, który zostanie ze mną na lata. 
Krem Garnier kupiłam dzięki aplikacji Rossman. W zakładce pojawił mi się kupon "-30%" na wybrane kremy do twarzy. Dzięki temu, że płyn micelarny tej marki to mój ulubieniec, a zapach róży to jeden z niewielu aromatów, które uwielbiam w kosmetykach, postanowiłam wypróbować Krem z wodą różaną marki Garnier.


Krem znajduje się w plastikowym pojemniczku z odkręcanym wieczkiem. Na samym wstępie minus. Naturalne kosmetyki powinny być umieszczane w szklanych słoiczkach (co robi już wielu producentów) a nie w szkodliwym plastiku. Konsystencja produktu nie jest zbita, jest lekka i delikatna. Zapach, jak sama nazwa wskazuje jest różany, nie jest on jednak bardzo intensywny. Uwielbiam zapach tego kwiatu więc dla mnie jest okej. Kosmetyk dobrze się rozprowadza i szybko wchłania zostawiając delikatną, lepką powłokę. Bardzo dobrze sprawdza się przed makijażem, puder nakładany na zwilżoną buzię wygląda dużo lepiej niż jakbyśmy mieli nakładać go na suchą. Nałożony na noc sprawia, że rano budzimy się z dobrze odżywioną i wygładzoną buzią. Krem nie podrażnia i nie daje uczucia ściągania. Jedyne do czego mogę się przyczepić to skład, w którym znajdziemy liczne składniki powodujące powstawanie zaskórników. Produkt może zapychać i sprawiać, że na buzi pojawią się niespodzianki. Nie musi tak być ale może... 


Krem kupiłam za 12 zł w Rossmanie. Chętnie sięgnęłabym po niego ponownie ale niestety moją zmorą są zaskórniki a ten krem raczej nie pomoże mi w walce z nimi. Szkoda bo zapowiadał się bardzo obiecująco. Jeśli miałabym go podsumować, to owszem krem polecam ale tylko osobom z bezproblemową skórą ;)




Kody rabatowe przyszłością zakupów

Kody rabatowe przyszłością zakupów

ZAKUPY...Kto ich nie lubi? I chociaż mamy wszystko co nam potrzeba to zawsze znajdzie się coś, co mogłoby się jeszcze przydać. Każdy lubi tanie kupowanie. Za nami Black Friday i właśnie dobiega końca Cyber Monday. Chociaż sklepy kuszą promocjami to na pewno znajdzie się ktoś, kto nie zdążył zrobić zakupów. Mam na to sposób :) Ilość KODÓW RABATOWYCH na stronie rabatem.pl jest ogromna i promocje trwają tu cały rok :)


Obecnie kod rabatowy można uzyskać niemalże w każdym sklepie. Jednak, jak mawiają, nie ma nic za darmo. Przed otrzymaniem zniżki, musimy wykonać pewną akcję, Najczęściej jest to subskrypcja newslettera, wystawienie opinii lub polubienie strony na FB. Sprzedawcy w ten sposób zyskują lojalność klientów a klienci cieszą się KODEM RABATOWYM. Każda ze stron zyskuje pewną wartość. Najczęściej kody wpisujemy podczas finalizacji zamówienia, bądź podajemy sprzedawcy przy kasie. Kod zostaje automatycznie aktywowany i jest udzielana konkretna zniżka. System kodów został tak skonstruowany, aby każdy go zrozumiał i poradził sobie z nim bez żadnego problemu. Dzięki temu, grono osób korzystających z kuponów rabatowych z roku na rok jest coraz większe.


Dlaczego warto korzystać z kuponów rabatowych?Czynności, za jakie otrzymujemy kody rabatowe nie wymagają od nas większego wysiłku, a więc dlaczego by nie korzystać z takiej okazji? Niektórzy sprzedawcy wysyłają kupony rabatowe mailem lub tradycyjną pocztą, w momencie, kiedy przez dłuższy czas nie zrealizowaliśmy żadnego zakupu. W takim przypadku nie musimy robić nic, a zniżka i tak jest w naszych rękach. Bez względu na to, jakiej wartości jest dany kupon rabatowy, zmniejsza on opłatę za zakupy. W ten sposób my trochę zaoszczędzimy, a sprzedawca otrzyma informację, że rabaty są realizowane i w przyszłości wciąż będzie je udzielał. Oznacza to podwójną korzyść i więcej zaoszczędzonych pieniędzy. Kody rabatowe to niezastąpione rozwiązanie. Czy to klasyczna, papierowa forma, czy też aplikacja na telefon, kupony rabatowe zmieniają się z miesiąca na miesiąc. Z tego powodu warto je śledzić na bieżąco oraz wiedzieć, gdzie dokładnie ich szukać. Na stronie rabatem.pl znajdziesz najnowsze KODY RABATOWE do wszystkich sklepów, wraz z konkretnymi opisami. Udanych promocyjnych zakupów! :)


Copyright © 2014 Anqelique , Blogger