Wakacje w Bułgarii - relacja :)


Witajcie Kochani! Na sam koniec wakacji moja relacja z urlopu. Już po raz kolejny jadę na wczasy wraz z końcem sierpnia. Długo się czeka ale i zadowolenie wzrasta. Znajomi odradzali, mówili, że nic tam nie ma i że nie warto a ja mimo tego pojechałam... i wiecie co? Nie żałuję! Było fanatycznie ;)

Pierwszy obrazek jaki uchwyciłam to rzeka i most, który dzieli Rumunię od Bułgarii. Dlaczego jest to pierwsze zdjęcie? Ponieważ wyjechaliśmy wieczorem, całą noc jechaliśmy a gdy się obudziłam byliśmy w Rumunii, posadzili mnie za kierownicą i zmiana nastąpiła przed Bułgarią więc już wszystko wiadome :)


A co zobaczyłam w Bułgarii? Obrazek mówi sam za siebie :) Osiołka ciągnącego swojego właściciela. Ogólnie krajobraz w drodze do Słonecznego brzegu nie jest zbyt bogaty, pola, uprawy słoneczników, kukurydzy, kozy, owce, krowy. Widok zbliżony do polskich wsi :)


Do naszego hotelu dotarliśmy ok 19. Szybki prysznic i relaks na balkonie z widokiem na basen. Jeśli kogoś to interesuje to spaliśmy w hotelu Tarsis. Ogólnie warunki bardzo dobre, kuchnia w pełni wyposażona, czysto, nowocześnie. Właściciel dbał o nasz pokój. Hotel położony na uboczu centrum, cisza spokój, do plaży jakieś 15 minut pieszo. Jednym może się wydawać, że daleko ale wolałam mieć hotel z basenem, placem zabaw dla dzieci i przestrzenią z dala od plaży niż hotel przy plaży bez tych wszystkich atrakcji ale to już jak kto woli :) Jeśli ktoś chciałby namiary zapraszam na priv :)


Już następnego dnia rano popędziliśmy na plażę, zobaczyć Morze. Widok przepiękny, duże fale, 38 stopni a przez powiew wiatru temperatura praktycznie nie odczuwalna. Woda cieplutka, wchodziłam bez harowania się. Dno płytkie, po przejściu kilku metrów woda sięgała mi do kolan. Bardzo fajnie było położyć się na materacu i leżeć, ogromne fale miło kołysały. Po wyjściu z Morza cieplutko. Powyżej widok mojej plaży. 



Leżing, plażing trwał cały dzień. Nie ma zakazów picia czy palenia na plaży. Chociaż fakt palenia, trochę mnie irytował. Sama nie palę i jak ktoś obok mnie zapalił to było to mało przyjemne jak cały dym leciał na mnie. Jeśli chodzi o narodowości. Sporo Anglików, Niemców i Rosjan/Ukraińców. Polski też czasami był słyszany ale rzadziej. Np. do naszego hotelu dopiero w dzień przed naszym odjazdem przyjechało kilka osób z Polski a tak przez cały tydzień byliśmy tylko my :)

Basen stał się standardem każdego wieczoru, umęczeni po plażowaniu, zwiedzaniu itp. chętnie wracaliśmy do hotelu, kładliśmy się na leżaczki i relaksowaliśmy się. Niestety taka sielanka nie trwała zbyt długo ponieważ basen zamykano o 20 więc po tej godzinie, mogliśmy korzystać jedynie z leżaków. 


Nie ma tego złego co by na dobre i nie wyszło i po 20 otwierano restaurację i bar. Obok była dyskoteka, przy barze grali muzycy. Można było wypić piwko, drinka zjeść pizzę lub inne danie. Bar był otwarty do ostatniego klienta. 


Czasami bywało tak, że mocno wiało więc odpuszczaliśmy plażę. Nie miało to sensu siedzieć na plaży i osłaniać twarz od wpadającego piasku do oczu. Doświadczyliśmy tego drugiego dnia i po prostu jak widzieliśmy, że mocno wieje spędzaliśmy czas na basenie lub na mieście. 


Kebab, miałam mega ochotę na to danie ale takiego kebaba ohydnego jak jadłam tam to w życiu w ustach nie miałam. Zimne ciasto, zimne mięso, bez przypraw. Polewając sosem chili był do przełknięcia ale po 3 kęsach wyrzuciłam. Okropny! Cena: ok 8 zł.


Ogólnie śniadania robiliśmy sobie sami, obiady i kolacje na mieście. W Nessebarze trafiliśmy do bardzo fajnej knajpki z widokiem na morze. Wydawało się, że knajpka jest elegancka i może być drogo, wrażenie mylne. Ceny normalne. W innych było gorzej i drożej. 


Ja na obiad zamówiła sobie rekina. Przepyszne mięso. Obiad rewelacyjny, smaczny. Zjadłam do ostatniego okruszka. Cena: coś ok 30 zł. Każdy z nas brał coś innego żeby popróbować i nie było złego dania. Wszystko obłędnie pyszne. Poniżej ostroboki i igła morska. Cena: również ok 30 zł. Później krewetki, kurczak z warzywami, sałatka morska, sałatka Cezar i pizza :)








Jeśli chodzi o gorszą stronę Bułgarii to spotkaliśmy taką brudną sadzawkę. Wzbudzało to u nas nie smak ale jak widać, niektórym to nie przeszkadzało i potrafili się w tym kąpać. 







Nessebar, przepiękne miasteczko, śliczne krajobrazy, wąskie uliczki. Warto było pojechać w to miejsce. Do owego miasta wybraliśmy się autobusem :D Nie był to dobry pomysł ale chcieliśmy do Słonecznego Brzegu wrócić statkiem więc nie było wyjścia. Po zwiedzeniu miasteczka, zjedzeniu obiadu popłynęliśmy statkiem do naszej plaży. Rejs trwał ok 30 minut. 



Jeden dzień spędziliśmy w mini aqua parku. Mieliśmy zamiar wybrać się na duży ale ze względu na dzieci postawiliśmy na mały. My mogliśmy się relaksować a one bawiły się w wodzie. W sumie dorośli też mogli zjeżdżać. Była mega frajda. 


To były moje pierwsze wakacje, na których tak na prawdę odpoczęłam i teraz tak się zastanawiam czy nie były to moje najlepsze wakacje. Co roku gdzieś się goni aby jak najwięcej zwiedzić zobaczyć, wieczorem wracało się zmęczonym i tak w dzień w dzień. Tego roku wstawałam, o której chciałam, robiłam co chciałam. W sumie w Bułgarii nie ma za bardzo co zwiedzać więc nikt do nikogo nie miał pretensji, że nie jedziemy, nie pójdziemy itp. Towarzystwo najlepsze :):*


Wracając zahaczyliśmy jeszcze o Rumunię i trasę Transfogarską, niestety koleżanka ma zdjęcia więc nie mogę się na chwilę obecną z wami podzielić ale jeśli jedziecie busem, samochodem czy motorem koniecznie przejedzcie się tą trasą widoki przecudowne, zapierające dech w piersiach. Coś pięknego, nie do opisania słowami. Są tam domki, hotele, można rozbić namiot więc kto wie czy Rumunia nie będzie moim celem na kolejne wakacje :)


Tym optymistycznym akcentem kończę moją relację z wakacji. Wracam do pracy, domu, znajomych, normalnego życia i oczywiście blogowania, bo trochę zaniedbałam swój blog ale myślę, że jesień pozwoli mi nadrobić straty. Do Bułgarii z pewnością jeszcze kiedyś wrócę :) Buziaki :*

26 komentarzy:

  1. Bardzo fajna relacja i śliczne zdjęcia :) Akumulatorki naładowane, więc teraz do pracy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja kiedyś tam pojadę może za rok :)? W lipcu byłam na chorwacji i też planuje powrót :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Chorwacji byłam 2 lata temu i może kiedyś wrócę ale wolę pojechać w miejsca w których jeszcze nie byłam :)

      Usuń
  3. W Bułgarii nie byłam. Chyba pora to zmienic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecasz jakiś inny kraj? Zachęcam ;)

      Usuń
  4. zazdroszczę Ci takich wakacji :) co roku wylatywałam z mężem, ale w tym z powodu ciązy zostaliśmy w polsce :)

    Zapraszam na mój blog kosmetyczny

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa relacja i świetne zdjęcie. Aż chciałoby się tam być. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudnie czytało sie Twoją relację. W Bułgarii jeszcze mnie nie było, mam nadzieję, że w przyszłe wakacje tam pojedziemy:D
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) A gdzie byłaś? Polecasz jakiś konkretny kraj?

      Usuń
  7. Ten ptaszek mnie rozczulił .. piękne wakacje! ^.^

    OdpowiedzUsuń
  8. Szkoda, że basen zamykali o 20 :( Ale widoczki extra, a jakie jedzenie mmm :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszą go chlorować codziennie, tyle ludzi się kąpie... Jedzenie pychotka :)

      Usuń
  9. W tym kraju jeszcze nie byłam, bardzo ciekawa relacja :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. ale tam ładnie jest:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Bułgaria piękny kraj. Byłam w zeszłym też w Słonecznym Brzegu w hotelu, w którym zaraz za drogą była plaża. Mieliśmy też basen i plac zabaw, ale nie tak fajne jak u Ciebie. W dodatku jedzenie było kiepskie, codziennie to samo. Jednak ogólnie byłam z wyjazdu zadowolona.
    Pozdrawiam!
    www.tipsforyoungers.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My musieliśmy przechodzić przez główną drogę, bardzo ruchliwą :) zawsze są jakieś minusy jedzenia :) My jedliśmy na mieście i jak widać była to dobra decyzja :)

      Usuń
  12. świetna fotorelacja :)
    pozdrawiam serdecznie :)
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurcze ten rekin mnie kusi i nie drogo. A kebab tak ładnie wyglądał szkoda że był beznadziejny ;( Ja to na razie po samej PL jeżdżę czasem Słowacji i Czechach.Może i tam kiedyś dojadę ;) Super kochana ! :* Ślicznie wyglądałaś tam ! Piękne miejsce !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana wiedziałam, że skomentujesz jedzonko w pierwszej kolejności :P

      Wiem wiem śledzę na bieżąco :) przyjedź kiedyś na Roztocze, pójdziemy na jakąś kawę :)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz :)

Copyright © 2014 Anqelique , Blogger