Smartband - moje uzależnienie!


Witajcie! Jak monitorować swoją aktywność? Popularność na smartbandy ciągle rośnie i coraz częściej możemy spotkać na ulicy ludzi z opaskami na rękach. Dlaczego są aż takie modne? Pozwalają monitorować ilość przebytych kilometrów, spalonych kalorii, tętno a także jakość i czas snu. Dodatkowo mają ładny design i mogą posłużyć jako zwykły zegarek. 


Na zakup zegarka zdecydowałam się ze względu na siedzącą pracę. Nie mam zbyt dużo ruchu a po powrocie do domu, nie miałam motywacji, żeby gdzieś ruszyć tyłek. Pomyślałam, że taki zegarek będzie moją motywacja i osiągnięcie celu przyjdzie mi z łatwością. Wyczytałam w sieci, że minimalna ilość dziennych kroków powinna wahać się w granicach 8-10 tys. (czyli ok 8 km). Już pierwszego dnia zegarek pokazał mi, że zrobiłam w pracy jedynie 2 tysiące. Byłam załamana. Pracując do 15.00 ciężko jest nadrobić 8 tysięcy, mając jeszcze dodatkowe obowiązki. Walczyłam i z trudem osiągałam zamierzone cele. 


Z czasem jednak ilość dziennych kroków nie wystarczyła, szukałam kolejnych aktywności. Zaczęłam biegać a gdy padało ćwiczyłam cardio lub interwały w domu. Codziennie musiałam się trochę poruszać. Po miesiącu aktywności dorzuciłam jeszcze rower. Opaska zmusza mnie do aktywności, która teraz nie jest moją zmorą a lepszą formą życia. Przestałam być ciągle zmęczona, mam więcej powera i co najważniejsze, ustąpił ból pleców, który czasami zmuszał mnie do łez. 


Niektóre smartbandy w połączeniu z telefonem, pozwalają na odczytane wiadomości lub sprawdzenie nadchodzącego połączenia. Dzięki takiej funkcji, nie musimy mieć ciągle przy sobie telefonu. Często też opaski zaopatrzone są w prognozę pogody, stoper, alarm lub muzykę. Warto też przy wyborze zegarka zwrócić uwagę na to czy mierzy on np. jazdą na rowerze, bieganie lub inną aktywność. W przypadku pomiaru pływania musimy zwrócić uwagę na to, czy zegarek jest wodoszczelny (ze swojej strony polecam tylko takie, możemy brać prysznic, myć ręce bez ściąganie opaski). 


Jak do tego wszystkiego ma się cena?  Głównie wszystko zależy od marki, im bardziej znana tym droższa. Chociaż nie zawsze wygórowana kwota wiążę się z jakością to w tym wypadku warto przyjrzeć się parametrom zegarka i funkcjom jakie zawiera. Na pewno pomiary w zegarkach droższych są dokładniejsze, ze względu na lepszą czujność sensorów. Wszystko zależy od tego, co chcemy mierzyć. Jeśli zależy nam wyłącznie na pomiarze tętna i kroków to w tym przypadku sprawdzą się opaski poniżej 100 zł. Jeżeli chcemy dorzucić aktywność to ich wartość znaczenie wzrośnie. Warto zwrócić uwagę na czas żywotności baterii. Często waha się ona w graniach od 3 do 30 dni. I nie zawsze jest tak, że w zegarku za 500 zł bateria wytrzyma 30 dni a za 100 zł - 3 dni. 


Moja opaskę zamówiłam na stronie DECATHLON za 249 zł. Mierzy podstawowe parametry tj. tętno, kroki, dystans (chodzenie, bieganie), kalorie. Posiada cztery strefy tętna, które pozwalają dostosować tempo bez przeciążenia: rozgrzewki, spalania tłuszczu (rozmowa podczas biegu), aerobową (spory wysiłek ale bez zadyszki) i anaerobową (zadyszka). Posiada różne aktywności fizyczne, na których zależało mi najbardziej. Jest wodoszczelny. Jeśli chodzi o wady, to tak jak w przypadku większości smartbandów - gumowa opaska. Trzeba się po prostu do niej przyzwyczaić lub wymienić pasek na bardziej przyjemny dla skóry :) 



Czy warto kupić opaskę sportową? Moim zdaniem TAK! Nie wyobrażam sobie codziennej aktywności bez smartbanda. Nie usnę gdy nie mam minimum 10 tys. kroków. Opaska zmusza mnie do aktywności a śledząc swoje osiągnięcia w aplikacji chce codziennie pobijać rekordy, chce więcej! :) Aktualnie ćwiczę cardio, interwały, biegam a ostatnio dorzuciłam rower :) Gdy tylko otworzą baseny to wskakuję do wody :D Dzięki opasce polubiłam sport ;)



15 komentarzy:

  1. Kurdę, namówiłaś mnie zeby to kupić. Dbam teraz o swoją aktywność fizyczną i jestem ciekawa, ile rzeczywiście jej jest

    Pozdrawiam!
    zpolskidopolski.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie mam takiej opaski i jakoś mnie szczególnie nie ciągnie do zakupu. Może dlatego że nie przepadam za noszeniem zegarka ;) tak czy inaczej takie gadżety są bardzo przydatne

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie w pracy to jest mega popularne i porównują miedzy sobą jakosc i ilośc snu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam takiej opaski i nie wiem czy ją kupię
    Rzeczywiście jest ona przydatna, ale mi wystarcza ćwiczenia-pewnie gdybym zaczęła biegać bym się na nią skusiła 🙂
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo praktyczny gadżet. Nie mam jeszcze takiego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałem inny... jednak szybko mi się znudził i tylko czasem zakładam... szkoda, że ich design jest taki hmm słaby ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja się od kilku tygodni zastanawiam nad zakupem takiego zegarka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam smartwatcha z tymi funkcjami, muszę przyznać, że tak mi się podoba, że boję się go nosić na co dzień 🙈 ale muszę to zmienić! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam pulsometr w kierownicy rowerka stacjonarnego fajna sprawa, pozwala na treningi planowane.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie dla mnie, bo mnie irytuje wszelka "biżuteria", więc było by mi z nią niewygodnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajna sprawa, też kiedyś miałam :) Potem zamieniłam na Garmina bo jednak dużo jeżdżę na rowerze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam taką opaskę już od dobrych dwóch lat. I jest coś w tym, że jak masz przed oczami licznik to się mobilizujesz do większej aktywności. U mnie to Huavei brand 3 pro, właściwie nie ma wad, prócz braku wymiennych pasków. No jest ten silikon, ale już się do niego przyzwyczaiłam... Plus za dokładne pomiary i całkiem mocną baterię... Choć podobnie jak u Magdaleny, chodzi mi po głowie Garmin...gdyby nie ta cena...
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :)

Copyright © 2014 Anqelique , Blogger