Czy suplementacja witaminą D3 ma sens?

Czy suplementacja witaminą D3 ma sens?


Pękająca skóra, powolne gojenie się ran, ciągłe zmęczenie, rozdrażnienie, wypadanie włosów, częste bóle pleców i mięśni to jedne z możliwych objawów witaminy D3. Suplementacja jest niezwykle ważna, kiedy rzadko wychodzimy na zewnątrz i łapiemy mało promieni słonecznych. Często powyższe objawy zrzucamy na dużą ilość pracy, szybki tryb życia czy natłok obowiązków, nie zastanawiając się jak bardzo siebie krzywdzimy. Czasami wystarczy porządna dawka witamin aby nasz organizm dostał kopa i mógł funkcjonować na normlanych trybach. Warto jednak w tym kierunku zrobić badania, bo takie witaminy bardzo łatwo można przedawkować :)


Witaminy otrzymałam w podziękowaniu za udział w KONFERENCJI MEET BEAUTY, o której za jakiś czas Wam napiszę.  Nie wiem jak to się stało ale kompletnie wyleciało mi to z głowy. Przechodząc do sedna. Opakowanie: witaminy znajdują się w buteleczce, do której luźno wrzucono 60 kapsułek. Z etykiety dowiadujemy się, że suplement jest wegański, bez dodatków. Produkt rekomendowany jest dla dzieci w wieku 4-12 lat ale mój syn nie jest w stanie przyjmować tabletek więc korzystając z okazji, zażywałam je ja. Kolejnym aspektem, dla którego zdecydowałam się na suplementację to pękająca skóra na kostkach u ręki. Powód: odchudzanie, ostatni raz miałam taką wagę chyba w podstawówce. Stres, szybka utrata masy i bardzo zły tryb życia sprawiły, że nie tylko pozbyłam się boczków ale także drogocennych minerałów. 


Po skończeniu opakowania, sięgnęłam po kolejne i kolejne. Efekt: poprawa wyników badań, lepsze samopoczucie, mniejsze zmęczenie i skóra powoli zaczęła się regenerować. Warto pamiętać, że suplementacja i dostarczanie organizmowi witamin to nie tylko przyjmowanie tabletek ale również odpowiednia dieta: dużo ryb, owoców i warzyw :) 

Ciężko jest ocenić ten konkretny produkt czy jest dobry czy zły? U mnie zadziałał poprawnie. Bardzo byłam zniesmaczona jednym faktem. W związku z tym, że jestem mocno uczulona na terminowość wszystkich produktów jakie kupuję, uwagę przykuł jeden szczegół. Data ważności suplementu wynosiła 1 miesiąc, czyli musiałam zacząć go używać od razu po otrzymania przesyłki. W związku z tym, że suplement otrzymałam jako upominek, przymknę na to oko. Z produktów tej marki jednak nie skorzystam, będę miała obawy co do terminowości otrzymanych produktów. Cena: ok 43 zł. 

CO MYŚLICIE O SUPLEMENTACJI WITAMINA D3? STOSUJECIE?

 

L´Oreal Professionnel, Série Expert, Volumetry: szampon, odżywka, pianka i spray

L´Oreal Professionnel, Série Expert, Volumetry: szampon, odżywka, pianka i spray


Witajcie! Przez ostatnie miesiące zwracam szczególną uwagę pielęgnując moje włosy. Kupuję i testuję różne kosmetyki w celu znalezienia takich, które pokocha moja niesforna czupryna. Linia L'Oreal Professionnel kusiła profesjonalizmem, popularnością i wysoką ceną. Marzyły mi się włosy jak z salony fryzjerskiego więc zdecydowałam się na kilka kosmetyków z tej serii i.... Zapraszam na recenzję Serii Expert dodającej objętości :)


L´Oreal Professionnel, Serie Expert, Volumetry Shampoo 
(Szampon nadający objętość włosom cienkim i delikatnym)

SKŁAD:
[* - składnik bez zastrzeżeń, * - składnik bez zastrzeżeń ale... * - składnik, który nie powinien się tutaj znaleźć]

Aqua [woda], Sodium Laureth Sulfate [SLS, składnik, który może podrażniać, zwiększanie wytwarzanie piany i odtłuszcza], Mipa-Laureth Sulfate [substancja oczyszczająca], Sodium Chloride [wpływa na konsystencję kosmetyku], Cocamidopropyl Betaine [łagodny środek czyszczący i pielęganujący], Glycerin [substancja nawilżajaca], PEG-18 Castor Oil Dioleate [alergen, emulgator podnosi lepkość], Propylene Glycol [ułatwia transport substancji w głąb skory], PEG-55 Propylene Glycol Oleate [reguluje lepkość], Persea Gratissima Oil / Avocado Oil [olej z awokado, natłuszcza i regeneruje], Laureth-5 Carboxylic Acid [substancja oczyszczająca], PPG-5-Ceteth-20 [emulgator], Sodium Benzoate [konserwant], Laureth-2 [alkohol, substancja emulgująca] Polyquaternium-53 [nie znam, brak informacji],  Salicylic Acid [kwas salicylowy, działa przeciwzapalnie], Limonene [zapach], Linalool [zapach], Hexyl Cinnamal [zapach], Geraniol [zapach], Citral [zapach], Benzyl Alcohol [konserwant], Hydroxyethyl Urea [substancja nawilżająca],
Sodium Hydroxide [zmiękcza, pochłania wilgoć], Citric Acid [rozjaśnia,wgładza], Parfum [zapach].

Szampon znajduje się w przezroczystej miękkiej butelce. Wydobywanie jest proste, konsystencja lejąca, możemy kontrolować ilość zużytego kosmetyku. Zapach? Pomimo sporej ilości kompozycji zapachowych, aromat jest ładny, przyjemny i delikatny. Czujemy go jedynie podczas mycia, później włosy nie pachną. Szampon L'Oreal to niezły rypacz, wystarczy spojrzeć na skład by dostrzec ogromną ilość substancji oczyszczających i mogących powodować podrażnienia. Dla alergików i osób wrażliwych, zdecydowanie odradzam. Osobiście raz na jakiś czas lubię porządnie oczyścić skórę głowy, domyć resztki i brudy. W tym przypadku sprawdza się super, czuć skrzypiące włosy :) Skład nie pozwala na stosowanie kosmetyku codziennie. Cena waha się od 25 zł do 30 zł. Zdecydowanie za wysoka jak na jakość produktu. 


L´Oreal Professionnel, Série Expert, Volumetry, Conditioner For Fine Hair
(Odżywka do włosów cienkich i delikatnych)

SKŁAD:
[* - składnik bez zastrzeżeń, * - składnik bez zastrzeżeń ale... * - składnik, który nie powinien się tutaj znaleźć]

Aqua [woda], Cetearyl Alcohol [substancja łącząca dwie fazy emulsji - fazę wodną i olejową], Behentrimonium Chloride [konserwant], Animopropyl Triethoxysilane [składnik mający na celu zwiększać objętość włosów], Starch Acetate [emolient, składnik nawilżający i natłuszczający], Cetyl Esters [emolient nawilżający i natłuszczający], Isopropyl Alcohol [rozpuszczalnik, reguluje lepkość], Lactic Acid [kwas mlekowy, rozjaśnia, wygładza], Hydroxyethylcellulose [zagęstnik, zwiększa lepkość], Limonene [zapach], Linalool [zapach], Hexyl Cinnamal [zapach], Chlorhexidine Digluconate [konserwant], Hydroxyethyl Urea [substancja nawilżająca], Geraniol [zapach], Parfum [zapach].

Ze względu na to, że jestem posiadaczką włosów farbowanych/rozjaśnianych, stosowanie odżywek, które ułatwiają rozczesywanie i przede wszystkim nawilżają włosy jest dla mnie bardzo ważnym elementem w pielęgnacji włosów. Kolorowa butelka nie pozwala kontrolować płynu i jest bardzo twarda, co sprawia trudności przy wyciskaniu produktu. Posiada delikatny, świeży, cytrusowy zapach, który bardzo mi się podobna. Kosmetyk ma odpowiednią konsystencję i dobrze rozprowadza się na włosach. Ułatwia rozczesywanie, wygładza i zmiękcza włosy. Nie zauważyłam uniesienia i zwiększenia objętości. Jak na profesjonalnych i tak drogi produkt troszkę za mało. Cena: ok 50 zł. 


L´Oreal Professionnel, Tecni.ART, PLI, Thermo-modelling Spray 
(Spray do włosów poddanych działaniu ciepła)

SKŁAD:
[* - składnik bez zastrzeżeń, * - składnik bez zastrzeżeń ale... * - składnik, który nie powinien się tutaj znaleźć]

Aqua / Water [woda], Alcohol Denat [konserwant, stabilizator piany], VA/Crotonates Copolymer [utrwalacz fryzury], Isopropyl alcohol [regulator lepkości], VP/VA Copolymer [regulator lepkości], Cetrimonium Chloride [konserwant], PEG-40 Hydrogenated Castor Oil [emulgator], Aminomethyl Propanol [regulator pH], Linalool [zapach], Benzyl Sallcylate [filtr UV, zapach], Benzyl Alcohol [konserwant], Amyl Cinnamal [zapach], Exyl Cinnamal [zapach], Hydroxycitronellal [zapach], Citronellol [zapach], Alpha-Isomethyl Ionone [zapach], Geraniol [zapach], Limonene [zapach], Eugenol [zapach], Isoeugenol [zapach], Parfum / Fragrance [zapach].

Kosmetyki do pilęgnacji włosów "thermo" to moje "must have". Lubuję się w takich produktach i towarzyszą mi one przy każdej stylizacji. Spray ma wygodne opakowanie, fajny dyfuzor i świetnie rozprowadza się na włosach. Nie skleja ich, nie przetłuszcza. Efekt jaki uzyskuję po wyprostowaniu włosów jest cudowny. Kosmki są gładziutkie i lśniące. Zapach - 100% aromat profesjonalnego salony fryzjerskiego! Gdyby nie alkohol w składzie z chęcią kupiłabym kolejne opakowanie :) Cena waha się w granicach 32-45 zł. 


L´Oreal Professionnel, Tecni.Art, Volume Lift Spray Mousse 
(Pianka w sprayu unosząca włosy u nasady)

SKŁAD:
[* - składnik bez zastrzeżeń, * - składnik bez zastrzeżeń ale... * - składnik, który nie powinien się tutaj znaleźć]

Aqua / Water [woda], Dimethyl Ether [rozpuszczalnik], Alcohol Denat [konserwant, stabilizator piany], Isobutane [gaz], Polyquaternium-11 [składnik błonotwórczy], Butyl Ester of PVM/MA Copolymer [składnik błonotwórczy], Triethanolamine [regulator pH], Amodimethicone [substancja antysatyczna i odżwyiająca włosy], Polyquaternium-4 [składnik błonotwórczy], Polysorbate 20 [substancja emulgująca], Hydroxypropyl Guar [substancja wiążąca, regulator lepkości], Cetrimonium Chloride [konserwant], Trideceth-15 [emulgator], Trideceth-3 [emulgator], Linalool [zapach], Benzyl Salicylate [zapach], Benzyl Benzoate [zapach], Benzyl Alcohol [konserwant], Phenoxyethanol [konserwant], Citronellol [zapach], Limonene [zapach], Acetic Acid [regulator pH], Parfum / Fragrance [zapach].

Odkąd stosowałam ostatni raz piankę, minęły wiek. Po użyci produktu, chętnie wrócę do tych kosmetyków ponownie. Zapach ładny, czuć profesjonalny zakład fryzjerski. Bardzo dobrze rozprowadza się na włosach, nie przetłuszcza, nie skleja i nie obciąża. Efekt odbicia od nasady natychmiastowy. Uniesienie nie wygląda sztucznie i tandetnie. Naturalność i profesjonalizm w każdym calu. Cena: 29-35 zł. 


Podsumowując produkty L'Oreal jestem delikatnie zawiedziona. Szampon i odżywka kusiły mnie od bardzo dawna, jednak bałam się inwestycji, co jak się teraz okazało było uzasadnione. Składy kosmetyków pielęgnacyjnych, jak na tak znaną i profesjonalną markę są nieakceptowalne a jeśli już to ich cena powinna być trzy razy niższa. Doszukując się plusów to szampon świetnie oczyszcza a odżywka pięknie wygładza włosy. Biorąc pod lupę kosmetyki do stylizacji, jestem bardzo miło zaskoczona. Kosmetyki się sprawdzają, ładnie pachną i robią to, czego od nich oczekiwałam. 

ZNACIE PRODUKT L'OREAL PROFESSIONNEL? CO O NICH MYŚLICIE?



 

DWANAŚCIE BATÓW ~ PAWEŁ KUCHARSKI - książka nasycona pikantnością

DWANAŚCIE BATÓW ~ PAWEŁ KUCHARSKI - książka nasycona pikantnością


Witajcie! Czytanie książek wycisza, uspokaja, pozwala zapomnieć o problemach i chociaż na moment zapomnieć o otaczającym nas świecie. Lubię książki obyczajowe, kryminalne, thrillery a nawet komedie. Po przeczytaniu pierwszej części Greya stwierdziłam, że nigdy więcej nie sięgnę bo taki gatunek. Do przeczytania namówiła mnie koleżanka, poświeciłam jeden dzień i wciągnęłam książkę w kilka godzin... 


,,Dwanaście batów '' to odważna i kontrowersyjna powieść erotyczna napisana na podstawie prawdziwych wydarzeń . Główną bohaterką jest Adriana, dziewczyna, która po studiach przyjeżdża z małej miejscowości do Łodzi w poszukiwaniu lepszego życia . Wkrótce zostaje barmanką w klubie nocnym, a obiektem jej zainteresowania staje się tajemniczy Robert- jej szef. Mężczyzna od pierwszych chwil wywołuje w Adzie mieszane uczucia, od ekscytacji po lęk. Jego tajemniczość i dominacja wyzwala w niej pożądanie i fascynację karami cielesnymi.


Książka zawiera 254 strony. Jest napisana językiem prostym i lekkim. Bardzo szybko się ją czyta, Czy wciąga? Jest bardzo przewidywalna, jedyne czego nie wiemy to co zrobi z nią szef kolejnej nocy. Dwanaście batów to powieść bardzo ale to bardzo erotyczna, nie znajdziemy w niej czułej miłości, romantycznych spacerów czy kolacji przy świecach. Jestem pod ogromnym wrażeniem, że mężczyzna mógł napisać tak pikantną historię. Wielkie rozczarowanie, co do fabuły i samej historii, no i zakończenie. Liczyłam na coś lepszego. Książkę kupicie na allegro za ok 40 zł. Zdecydowanie nie jest wart swojej ceny, chyba, że lubicie takie klimaty :)


LUBICIE EROTYCZNE KSIĄŻKI? 
 

Symboliczny prezent na Walentynki? Czy coś z rozmachem?

Symboliczny prezent na Walentynki? Czy coś z rozmachem?


Witajcie! Walentynki...hmm. Nie jestem zwolenniczką tego święta i dawania prezentów w ten "szczególny" dzień. Pewnie zapytacie dlaczego? Odpowiedź jest prosta - kocha się cały rok. Romantyczne kolacje, wyjście do kina lub restauracji czy też dawanie sobie prezentów, nie tylko tych materialnych powinny towarzyszyć nam przez 365 dni w roku. Najważniejszy jest jednak codzienny buziak i przytulenie, to gest, że miłość istnieje i nadal trwa. Niemniej jednak, ktoś to święta wymyślił więc trzeba je jakoś przeżyć :D Przedstawię Wam dzisiaj kilka symbolicznych pomysłów na prezent wg mnie pasujących do tego dnia. Moim zdaniem kolacja z winem i zwykły spacer wystarczą. Nie popadajmy w paranoje i nie przesadzajmy :) Upominki jeśli już się na nie zdecydujemy powinny być wspólne lub drobne.


....a gdyby tak pojechać razem w góry?



Wspólna decyzja, wspólnie spędzony czas, wysiłek, adrenalina, relaks, odpoczynek i może ciekawa przygoda. Taki krótki weekendowy wyjazd sprzyja budowaniu relacji, pozwala skupić się wyłącznie na sobie, wspólnych planach i przyszłości. Dodatkowo: piękny widok na góry :) Taka wycieczka wiąże się z nakładem finansowym, na który nie każdy może sobie pozwolić. Warto więc przenalizować wszystko zanim zdecydujemy się na taką formę spędzania Walentynek.

...dla tych co nie mogą pojechać w góry, może kino? :)



Udało się! Kina od piątku (12.01) są otwarte więc na randkę można wybrać ciekawy seans :) Zawsze to jakaś odskocznia od siedzenia w domu i zajadania się popcornem. Chociaż dla fanów jedzenia w kinie, takiego wypadu nie polecam - jest zakaz spożywania posiłków... Dodatkowo kina nie kupują nowych filmów. Z tego co się orientuję wyświetlane będą filmy znane i mało romantyczne, zastanówcie się więc czy nie warto...

...zrobić sobie seansu filmowego w domu.


W tym przypadku będziemy mogli rozsiąść się wygodnie na kanapie. Zjeść coś dobrego i nawet napić się wina. Unikniemy w ten sposób stania w kolejkach, zjadania nerwów i pocałowania klamki w razie "w", gdyby zabrakło dla nas miejsca. Dodatkowo miły nastrój można wzbogacić zapachowymi świecami, ciepłym kocem i nastrojowym światłem. Aaa i repertuar z pewnością będzie ciekawszy :D Wszystko zależy od waszej fantazji. Dla mnie jest to najlepsza opcja spędzenia Walentynek!

...wiem, że są tutaj tez fani dawania upominków :) 



Skoro już zdecydujemy się na prezenty warto sięgnąć po te spersonalizowane. Zawsze jest to jakiś malutki akcent, że to od tej jedynej/tego jedynego. No i grawer zostaje na wieki. Spośród masy gadżetów wybrałam te, które spodobały mi się najbardziej: kolaż w formie obrazu, z wspólnymi zdjęciami, serduszko z batonami z ciekawym tekstem (to już trochę mniej poważnie ale słodko), pudełeczko z cukierkami (skromnie ale bardzo miło), kubek termiczny (gadżet, który zawsze się przyda), zapalniczka (dla palących i raczej dla facetów :D ), naszyjnik (bardzo poważnie i elegancko), puszka z skarpetkami, których nigdy dość. 

Na ten rok mój zasób pomysłów nie jest zbyt bogaty. Przez tą pandemię, pseudo Covida nie mam ochoty na świętowanie czegokolwiek. Przedstawione pomysły są zróżnicowane finansowo i zaczynają się od kilkudziesięciu złoty i sięgają do kilkuset. Niezapominajce jednak, że największym prezentem jest OBECNOŚĆ naszej drugiej połówki. To cieszy najbardziej :)


CELEBRUJECIE WALENTYNKI? OBDAROWUJECIE SIĘ PREZENTAMI CZY WOLICIE TAK JAK JA ROMANTYCZNY WIECZÓR? JAKIE SĄ WASZE POMYSŁY NA PREZENT?




*Zdjęcia pobrane przypadkowo z sieci. Nie są moje autorskie.



Ile kosmetyków zużyłam w styczniu 2021?

Ile kosmetyków zużyłam w styczniu 2021?

Zużycie kosmetyczne

Witajcie! Jakie było moje zdziwienie gdy zajrzałam do mojego "denkowego" pudełka. Cały miesiąc a ja zużyłam zaledwie kilka kosmetyków? Dokonałam analizy i wiem, że nie mogę jednocześnie używać 7 różnych szamponów czy 3 antyperspirantów. Powinno być: kończę jedno - zaczynam drugie. To będzie jeden z moich celów do zrealizowania w Nowym Roku. Przestać chomikować i robić zakupy na zapas :D Tymczasem zapraszam na mini denko z ostatniego miesiąca :)

 


H&S Szampon do włosów to stały bywalec moich denek. Po jego użyciu mam pewność, że moje włosy są porządnie domyte. Niestety produkt wg mnie jest bardzo mocny i nie należy używać go codziennie. Do kupienia w każdym sklepie. Najlepsza wersja to standardowa, ta z cytryną nie jest aż tak dobra. Cena w promocji: ok 13 zł.
 
BATISTE Suchy szampon, nowość tej marki, przecudowny zapach, odświeża, odbija od nasady i różni się tym od wszystkich szamponów, że nie zostawia białych śladów :) Warto dać parę zł więcej i nie sypać się jak łupież :D Cena: ok 16 zł. Aktualnie (08.02.2021) w Rossmanie jest promocja i kosmetyk dostanie za ok 14 zł :)

BIOSILK Jedwab do włosów, kocham miłością wielką, taka malutka buteleczka wystarcza mi na 2 miesiące :) Zapach cudowny, świetnie regeneruje końcówki. Na promocji kosztuje niecałe 5 zł.
  

LISTERINE Płyn do płukania jamy ustnej, bardzo lubię te płyny chociaż ta wersja nie do końca mnie przekonała. Zapach delikatny, nie do końca smaczny i brak długotrwałego odświeżenia. Zero wpływu na wybielanie ale tego nie oczekiwałam. Cena: ok 15 zł. 

E-NATURLANE.PL Peeling enzymatyczny, kosmetyk użytkowany w roku 2018, nie wiem jakim cudem zawieruszyły się u mnie resztki i opakowanie, które ze względu na przeterminowanie wyrzucam :) Zapach obłęd, działanie super. Rewelacyjny kosmetyk. Cena: 30g ok 17 zł. 




AMBRA Zapach 210 - cudowny! Świeży, rześki, długo utrzymujący się na ciele. Stworzony na wzór ACQUA DI GIOIA - GIORGIO ARMANI. Cena: ok 30 zł za 108 ml. 





EVELINE Tusz do rzęs, najlepszy jaki miałam, pięknie wydłuża, pogrubia i nie skleja. Zero osypywania i rozmazywania. Nie wiem czy jestem w stanie znaleźć podobny tusz w tak niskiej cenie. Cena w promocji: ok 10 zł. 

BANDI Krem intensywnie nawilżający, lekki, delikatny, super się rozprowadza, bardzo szybko wchłania, ma ładny, delikatny zapach. Nawilża w trybie ekspresowym, współpracuje z podkładem. Jestem bardzo zadowolona :) 




MISS SPORTY Tusz do rzęs, fajnie rozdzielał i wydłużał rzęsy jednak ciężko operowało mi się dużą szczoteczką no i dość szybko zrobił się suchy ale masakry tej marki, z tego co zauważyłam, szybko kończą swój żywot. 

 

Vichy, Mineral 89, Fortifying and Plumping Daily Booster (Booster wzmacniająco-nawilżający z kwasem hialuronowym)

Vichy, Mineral 89, Fortifying and Plumping Daily Booster (Booster wzmacniająco-nawilżający z kwasem hialuronowym)


Jeszcze kilka tygodni i będziemy mogli zacząć witać się z wiosną. Warto już teraz zadbać o odpowiednie zregenerowanie skóry po zimie. Peelingi i kwasy są mile widziane :) Wraz z mechanicznym zdzieraniem naskórka obowiązkowo należy dobrze nawilżać buzię aby nie doprowadzić do "katastrofy". Wszystkie kremy odżywcze, nawilżające lub sera z witaminami są mile widziane. W sumie, jak się dobrze zastanowić, to chcąc cieszyć się piękną i zadbanią buzią, musimy dbać (czyt. nawilżać i odżywiać) o nią przez cały rok. Jednym z moich odkryć w kategorii: nawilżające serum, znalazł się BOSTER MINERAL 89 VICHY. Zadania na jego temat są podzielone, a jak było u mnie? Zapraszam na recenzję. 



SKŁAD:
[* - składnik bez zastrzeżeń, * - składnik bez zastrzeżeń ale... * - składnik, który nie powinien się tutaj znaleźć]

Aqua/Water [woda], Peg/Ppg/Polybutylene Glycol-8/5/3 Glycerin [syntetyczna pochodna gliceryny, głęboko nawilża skórę, nie znam jej wpływu na skórę] Glycerin [gliceryna, nawilża], Butylene Glycol [konserwant, utrzymuje odpowiednią wilgoć], Methyl Gluceth-20 [substancja nawilżająca], Carbomer [wpływa na gęstość i konsystencję kosmetyku], Sodium Hyaluronate [substancja silnie nawilżająca], Phenoxyethanol [konserwant], Caprylyl Glycol [natłuszcza, zmiękcza, wygładza, może powodować alergię], Citric Acid [kwas cytrynowy - rozjaśnia, wygładza, spłyca zmarszczki], Biosaccharide Gum-1[substancja odżywiająca].

Skład jest krótki, co bardzo lubię w kosmetykach. Kosmetyk zawiera aż cztery substancje nawilżające, pozostałe składniki to wypełniacze bez, których substancja by nie powstała. Na pierwszym miejscu woda, trochę słabo jak na ekskluzywną nazwę "booster" i wysoką cenę. Ogólnie skład oceniam na 5- więc jest bardzo dobrze. 


Kosmetyk umieszczony jest w szklanej buteleczce, która wygląda bardzo schludnie i elegancko. Atomizer działa lekko, bez zarzutu, pozwalając dozować odpowiednią ilość płynu. Buteleczka dodatkowo umieszczona jest w kartonik, na którym znajdują się liczne informacje. Do pełnowymiarowego zakupu boostera przyczyniły się próbki, które otrzymałam w jednym z odzieżowych sklepów online. Jakie było moje zaskoczenie, gdy po pierwszym użyciu poczułam takie "wow". Skóra, chwilę po nałożeniu kosmetyku mocno się napinała i dawała uczucie ściągania. Miałam wrażenie jakby była wysuszana, obowiązkowo więc musiałam stosować krem nawilżający. Nie odpuściłam i po miesiącu stosowania mogę śmiało powiedzieć, że booster świetnie nawilża i napina skórę. Nigdy wcześniej nie miałam tak dobrze odżywionej buzi. Współgra z podkładem i sprawia, że makijaż wygląda znacznie lepiej :) Jedyne co mi zabrakło to zapach, lubię pachnące kosmetyki ale jeśli produkt sprawdza się tak dobrze, to jestem w stanie mu to wybaczyć. Booster kupiłam w drogerii OLMED - bo było najtaniej. Rozpiętość cenowa waha się od 60 do nawet 100 zł. Warto więc szukać promocji :)


ZNACIE BOOSTER OD VICHY? CO O NIM MYŚLICIE?



 

PINK GRAPERUIT ~ GOODIES.PL

PINK GRAPERUIT ~ GOODIES.PL


Dzień dobry w lutym! Pierwszy dzień drugiego miesiąca w tym roku i aż tak wielkie mrozy... Zima nie jest łaskawa. Weekend spędziłam na sankach, workach i śniegu. Było mnóstwo zabawy, frajdy i optymizmu :) Wybawiłam się jak dziecko :D Co piękne i fajne szybko się kończy a powroty do pracy, zwłaszcza w poniedziałki nie są lekkie. Obowiązkowo po pracy wpadnie relaks, książka lub filmy oraz cieplutki kocyk z herbatką. Aby umilić sobie ten leniwy czas zapalę wosk - dla mnie nowość - o zapachu różowego grejpfruta, który kupiłam w sklepie GOODIES.PL


Woski Yankee Candle są bardzo przeze mnie lubiane. Różowe grejpfruty nadały mojemu pomieszczeniu świeżości, lekkości i naturalności. Aromat nawiązuje do wiosennych i letnich dni, pozwala przywołać słońce i przenieść się w egzotyczne miejsce. Zapach moim zdaniem należy do intensywnych, szybko rozprzestrzenia się po całym pomieszczeniu i dość długi się utrzymuje. Wyobrazić go sobie można bardzo prosto: wiecie jak pachnie sok z grejpfruta? - taki właśnie jest ten wosk! 



Cytrusowy zapach poprawia nastrój i samopoczucie, pobudza zmysły i pozwala zrelaksować się w 100%. Bardzo lubię takie świeże zapachy, gdy za oknem mróz i śnieg, różowy grejpfrut pozwala chociaż na chwilę zapomnieć o zimie. 



Wosk w 100% odwzorowuje naturalny i prawdziwy zapach, bardzo rzadko się to zdarza, jednak w tym przypadku się udało. Jest to pierwszy wosk, który wypaliłam w kilka dni :) Nie sądziłam, że tak bardzo się z nim polubię :)



Na stronie małe woski, samplery i duży słoik są na chwilę obecną są niedostępne ale myślę, że sklep szybko uzupełni brak. O tym zapachu na pewno kupicie mały i średni słoik oraz duży wosk. Cena: 9 zł. Na stronie GOODIES.PL często występują promocje, rabaty i darmowe wysyłki a zapach miesiące można kupić z 25% zniżką.

 

Bandi Sebo Care, PMF krem redukujący niedoskonałości na noc

Bandi Sebo Care, PMF krem redukujący niedoskonałości na noc


Marka Bandi zyskuje na popularności w moich oczach i ostatnio zaczynam żałować, że odkryłam ją tak późno. Coraz chętniej powiększam swój asortyment i kupuję nowe kosmetyki. Tym razem recenzja KREMU REDUKUJĄCEGO NIEDOSKONAŁOŚCI na noc


SKŁAD
Aqua/Water [woda], Propylene Glycol [wspomaga transport innych substancji w głąb skóry, ze względu na to, że uzyskiwany jest z ropy naftowej nie należy do składników lubianych], Cyclopentasiloxane [ułatwia rozprowadzanie kosmetyku na twarzy, zapobiega ulatnianiu się wody ze skóry], Mandelic Acid [kwas migdałowy - rozjaśnia, spłyca zmarszczki, wygładza], Caprylic/Capric Triglyceride [emolient, który zmiękcza i wygładza], Ethylhexyl Stearate [emolient, zapobiega ulatnianiu się wody, może przyczyniać się powstawania zaskórników], Glyceryl Stearate [emolient, który nadaje odopowiednią konsystencję kosmetykom], Cetearyl Alcohol [substancja łącząca olej z wodą], Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil [olej ze słodkich migdałów], Cyclohexasiloxane [substancja ułatwiająca rozprowadzanie kosmetyku], Sodium Hydroxide [substancja zmiękczająca, w dużych ilościach może powodować podrażnienia], Gluconolactone [poprawia koloryt, działa nawilżająco], Dimethicone [zmiękcza i nawilża], Saccharomyces Lysate Extract [odżywia skórę], Lactobacillus Ferment [wzmacnia i przywraca skórze równowagę], Lactobionic Acid [kwas, złuszcza, zmiękcza i wygładza], Ceteareth-20 [emulgator], PEG-100 Stearate [emulgaotr], Dimethicone Crosspolymer [ułatwia aplikację kosmetyku], Disodium EDTA [wspomaga działanie konserwantów], Parfum/Fragrance [zapach], Phenoxyethanol [konserwant], Ethylhexylglycerin [konserwant], Alpha-Isomethyl Ionone [zapach], Hydroxycitronellal [zapach], Limonene [zapach].


Krem zapakowany jest w kartonowe pudełeczko, które dodatkowo owinięto folią. Lubię takie formy zabezpieczania kosmetyków. Mam wtedy 100% pewność, że nikt przede mną "nie testował" produktu. Bardzo fajnym akcentem jest próbka kremu dołączona do kosmetyku. Zawsze można wypróbować coś innego, nowego. Odnośnie składu, nie jest on najlepszy i można mieć do niego wiele zastrzeżeń jednak mnie to nie zraża. Jest to jeden z nielicznych kremów, który działa :)




Produkt wyciskamy za pomocą pompki, która chodzi lekko i sprawnie. Możemy kontrolować ilość wydobywanego kremu lub po prostu przycisnąć do końca i wtedy ilość jest odpowiednia do pokrycia całej buzi. Konsystencja jest lekka, kremowa. Nie czuć jej po nałożeniu na twarz. Zapach bardzo delikatny i przyjemny. Ze względu na zawartość kwasów, krem należy stosować w okresie jesienno-zimowym. Przy regularnym użytkowaniu zauważyłam przygaszenie przeróżnych zmian, wyciszenie twarzy i co mnie bardzo zdziwiło, bo w przypadku takich kremów jeszcze tego nie spotkałam - moja buzia była bardzo dobrze nawilżona i odżywiona. Byłam pewna, że krem wysuszy buźkę a tu taka niespodzianka. Nie zauważyłam, żeby kosmetyk w jakiś stopniu wpłynął na zaskórniki czy pory. Jak były tak są nadal. Kosmetyk wydajny, wystarczył mi na 3 miesiące użytkowania. Produkt kupiłam a w aptece DOZ za ok 40 zł :) Wiosna już niedługo więc zastąpię go innym kremem ale chętnie wrócę do niego jesienią :)



 CO MYŚLICIE O SKŁADZIE KOSMETYKU? KUPILIBYŚCIE TEN PRODUKT?

Golden Rose Nude Look Matowa Pomadka do Ust 03 Pinky Nude

Golden Rose Nude Look Matowa Pomadka do Ust 03 Pinky Nude


Wiem, że jest pandemia i większość z nas nie maluje ust, wiem też, że wielkimi krokami nadchodzi wiosna a wraz z nią soczyste kolory a ja tu wyskakuję z pomadką Golden Rose Nude Look 03 Pinky Nude, która zdecydowanie bardziej wpasuje się w jesiennie klimaty no ale.. Kolor wg mnie jest uniwersalny, to typowy nudziak. Osoby, które boją się mocny kolorów, polubią go o każdej porze roku :)


Beżowe, standardowe opakowanie nawiązuje do kolorów nude. W składzie znajdziemy witaminę E oraz substancje nawilżające. Formuła kremowa, delikatne, komfortowa w noszeniu, niewyczuwalna na ustach. Do pełnego pokrycia potrzebna jest jedna warstwa, która rozkłada się równomiernie. Nie podkreśla załamań i suchych skórek. 


Różowy nudziak podkreśla naturalny kolor ust, nie jest wyzywający i świetnie sprawdza się w codziennym makijażu. Równie dobrze będzie wyglądał przy mocnych podkreślonych oczach. Pomadka jest matowa ale nie wysusza ust, wręcz przeciwnie, daje im delikatne nawilżenie i odżywienie. Trwałość zasługuje na brawa, po zjedzeniu posiłku nadal trzymała się na ustach :)





To moja druga pomadka z Golden Rose, z której jestem bardzo zadowolona i po której, mam ochotę na kolejne. Z pewnością, po pandemii i pozbyciu się tych wstrętnych masek, powiększę swoją kolekcję. Na razie zadowolę się tym co mam :) Swoją pomadkę kupiłam w sklepie COCOLITA - POMADKA NUDE LOOK za ok 10 zł (promocja), cena regularna ok 16 zł. 


ZNACIE POMADKI GOLDEN ROSE? CO MYŚLICIE O O KOLORZE PINKY NUDE?
 

Lanbena, Vitamin C Eye Mask (Płatki pod oczy z witaminą C)

Lanbena, Vitamin C Eye Mask (Płatki pod oczy z witaminą C)


Stres, niezdrowy tryb życia, mało snu sprawiły, że moja skóra wokół oczu legła w gruzach, pojawiły się sińce pod oczami i ogromne worki, których nawet nie byłam w stanie zakryć korektorem. Na początku nie przeszkadzało mi to ale z czasem zdałam sobie sprawę, że mam dopiero 30 lat a moja cera wygląda na dużo więcej. Po cudownym kosmetyku, jakim okazała się


bez wahania sięgnęłam po kolejny produkt, jakim było


niestety po przejrzeniu składu, odkryłam, że pomimo zawartości kwasu hialuronowego i śluzu ślimaka nie mogę dopuścić go do codziennie pielęgnacji mojej skóry, ze względu na zawartość substancji alergennych. Po nie udanej próbie, sięgnęłam po ostatni produkt, który zamówiłam czyli PŁATKI POD OCZY Z WITAMINĄ C


Skład (INCI): 
Water [woda], Glycerin [substancja nawilżająca], Carrageenan [substancja żelująca, wiążąca] 3-0-Ethyl Ascorbin Acid [witamina C - kwas L-askorbinowy, rozjaśnia, poprawia koloryt], Sodium Hyaluronate [sól sodowa kwasu hialuronowego, substancja nawilżająca], Niacinamide [witamina PP czyli witamina B3, poprawia kondycję skóry], Ceratonia Siliqua (Carob) Gum [substancja zmiękczająca], Hydrolyzed Collagen [hydrolizat kolagenu, odpowiada za sprężystość], Dipropylene Glycol [nawilża, zapobiega wysychaniu], Butylene Glycol [konserwant, odpowiada za utrzymanie wilgoci], Amica Montana Flower Extract [wyciąg z kwiatów arniki górskiej], Tocopheryl Acetate [witamina E, spowalnia proces starzenia się skóry], Adenosine [substancja odżywiająca skórę] , Allantoin [ substancja łagodząca, kojąca i przeciwzapalna oraz wygładzająca], Caffeine [substancja odżywiająca skórę i pobudzająca mikrokrążenie], Xanthan Gum [substancja wpływająca na konsystencję], Peg-60 Hydrogenated Castor Oil [olej rycynowy, emulgator], Ceramide Np [ceramidy], Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract [wyciąg z kwiatów rumianku pospolitego ma właściwości kojące, łagodzące i przeciwzapalne], Phenoxyethanol [to konserwant, który działa na zahamowanie rozwoju mikroorganizmów w kosmetyku], Mica [jest to minerał nadajacy perłowy wygląd kosmetykom], Fragrance/Parfum [zapach], Yellow 5(Ci 19140) [barwnik].


Płatki znajdują się w odkręcanym plastikowym słoiczku, które dodatkowo zapakowane było w kartonowe pudełeczko owinięte folią. Nie ma możliwość aby osoby trzecie miały dostęp do kosmetyku. Produkt przyleciał/przyjechał nie zniszczony, nie pogięty i aż dziwne, że nie został uszkodzony przebywając tyle kilometrów. W środku znajdziemy szpatułkę, która ułatwia wyciąganie płatków i plastikową przykrywkę, która dodatkowo zabezpiecza płatki. 


W opakowaniu jest aż 60 jednorazowych płatków pod oczy, z ogromną ilością żelu. Same płatki nie rwą się podczas nakładania i są mocno nasączone. Nie wyczułam konkretnego zapachu. Wg producent powinniśmy je stosować 1-2 razy w tygodniu i trzymać je ok 20 minut na skórze. Ja zapłaciłam za nie niecałe 30 zł. Cena dwóch sztuk to tylko 1 zł, jest to stosunkowo mało, w porównaniu do płatków zakupionych w Polsce. 


Miałam wiele obaw przed składaniem zamówienia. Zakupy na Aliexpress są jedną wielką niewiadomą. Tak naprawdę, nie ma pewności czy skład podany na opakowaniu jest prawdziwy. Chociaż jeśli jednak jakimś cudem się zgadza to zasługuje na wielkie brawa, bo jest naprawdę wg mnie bardzo dobry. Płatki są solidnie nasączone i zajmują całą przestrzeń słoika. Trzymam je w lodówce aby efekt chłodzenia i niwelowania sińców był jeszcze lepszy. Kosmetyk dobrze przylega do skóry ale trzeba go nakładać na leżąco, zsuwa się gdy trzymamy głowę pionowo. Kształt produkty jest bardzo dobrze skrojony, płatki są duże i nie ma problemów z dopasowaniem ich do oka.


Może zdjęcia niezbyt dobrze to obrazują ale płatki przy regularnym stosowaniu w dużym stopniu poprawiły stan mojej skóry. Dzięki przechowywaniu ich w lodówce, dawały rewelacyjne uczucie chłodu i ukajały skórę. Zmniejszyły cienie i worki pod oczami. Wygładziły i rozjaśniły skórę. Poprawiły elastyczność i nawilżyły. Producent wspomina coś o redukcji linii i zmarszczek, jednak pod tym względem nie zauważyłam żadnych zmian. Płatki występuję w 4 rodzajach: Retinol Hydra - płatki z retinolem, do zanikania cienkich linii, Hydra hialuronowe -  do utrzymania nawilżenia, Witamina C Hydra, z witaminą C - do zanikania cieni, Złota czarna perła - płatki z czarną perła, do usuwania worków pod oczami. 



CO MYŚLICIE O KOSMETYKACH Z CHIN? ZNACIE MARKĘ LANBENA?


Herbal Essences White Strawberry & Sweet Mint

Herbal Essences White Strawberry & Sweet Mint

Szukając pięknie pachnącego szamponu gdzieś w internetowych zakamarkach natknęłam się na szampon Herbal Essences. Do niedawna nie byłam zwolenniczką eksperymentowania i raczej kupowałam produkty sprawdzone/ulubione. Ostatnio jednak zapragnęłam mieć pięknie pachnące włoski. Nie ma na rynku zbyt wielu szampon, które pozostawiają na kosmkach jakikolwiek zapach, dłużej niż do suszenia suszarką. Sama mogę polecić jedynie dwa. Truskawka w połączeniu z słodką miętą kojarzyła mi się z przepysznymi lodami, jedzonymi w upalny dzień. I gdyby takie coś mieć na włosach...Hmm..? Brzmiało baaaardzo kusząco! ;)


Oczyszczający szampon mieści się w 400 ml butelce i możemy go znaleźć "chyba" w każdej drogerii. Na pewno jest dostępny w Hebe i Rossmannie. Butelka jest przezroczysta i w pełni wykonana z plastiku. Jej barwa pozwala kontrolować ilość szamponu i w razie "w" dokupić kolejne opakowanie. W zapachu czujemy słodką truskawkę w połączniu z chłodną miętą. Szampon daje też uczucie chłodu podczas mycia. Konsystencja nie za rzadka i nie za gęsta. 


SKŁAD:
Sodium Lauryl Sulfate [najpopularniejszy środek stosowany w szamponach, może podrażniać, powodowac alergię i uczulać], Sodium Chloride [wpływa na konsystencję produktu], Sodium Citrate [substancja buforująca], Sodium Xylenesulfonate [składnik pianotwórczy, mocno oczyszczjący skórę], Cocamidopropyl Betaine [składnik powierzchniowo czynny, łagodny], Parfum [zapach], Sodium Benzoate [konserwant], Hydroxypropyl Methylcellulose [substancja wiążąca, regulująca lepkość], Citric Acid [wygładza, rozjaśnia], Benzyl Benzoate [zapach], Hexyl Cinnamal [zapach], Tetrasodium EDTA [zwiększa trwałość kosmetyku], Sodium Hydroxide [utrzymuje odpowiednie pH], Linalool [zapach], Butylene Glycol [konserwant, rozpuszczalnik], Limonene [zapach], Histidine [utrzymuje wilgoć, odżywia], Mentha Piperita Oil [zapach mięty pieprzowej], Menthol [daje uczucie chłodu], Mentha Arvensis Leaf Oil [olejek eteryczny miętowy, zapach], Magnesium Nitrate [odżywka do włosów], Fragaria Chiloensis Fruit Extract [wyciąg z owoców truskawki, zapach], Ecklonia Radiata Extract [brak informacji], Aloe Barbadensis Leaf Juice [składnik otrzymywany z liści aloesu], Alcohol Denatured [konserwant], Methylchloroisothiazolinone [konserwant], Magnesium Chloride [substancja regulująca lepkość], Methylisothiazolinone [konserwant]. 


Szampon bardzo mocno się pieni, daje to uczucie porządnego oczyszczenia skóry głowy i jak to mówią, jest to niezły "rypacz". Obowiązkowo odżywka, silnie nawilżająca, bo włosy są bardzo szorstkie i suche. W związku tym, że kosmetyk jest aż tak mocny nie należy stosować go codziennie. W sumie nawet na to nie liczyłam, skoro należy do kategorii, produktów oczyszczających. Żałuję, że nie dokupiłam odżywki, jestem bardzo ciekawa jak sprawdziłby się w duecie. Z samego szamponu, pomimo średniego składu jestem zadowolona. Ze względu na zapach, chętnie stosowałabym go codziennie ale ograniczam się do jednego razu w tygodniu. Myślę, że to wystarcza. Produkt nie podrażnił mojej skóry i nie uczulił. A..i włosy po nim nie pachną za długo... :( Chętnie wypróbuję inne szampony tej marki :) Cena regularna: 19.99 zł, cena w promocji: ok 15 zł. 

ZNACIE SZAMPON HERBAL ESSENCES WHITE STRAWBERRY & SWEET MINT? POLECACIE COŚ, PO CZYM WŁOSY PACHNĄ JESZCZE PRZED DŁUGI CZAS? JAKIE SĄ WASZE ULUBIONE SZAMPONY?

 

Kalendarz adwentowy z Rossmanna 2020

Kalendarz adwentowy z Rossmanna 2020


Z roku na rok kalendarze adwentowe zyskują na popularności. Chociaż ich ceny w listopadzie są bardzo wysokie to w styczniu, po świętach może je kupić za bardzo małe pieniążki. Ale czy są one warte nawet tych kilku złotych? Dzisiaj recenzja mojego pierwszego kalendarza adwentowego z Rossmana :)


Kalendarz sam w sobie prezentuje się całkiem fajnie. Przypomina książką, zawiązaną na wstążkę. Strona tytułowa dużo mówi o zawartości. Znajdziemy w nim produkty do kąpieli i ciała. Nie ma kolorówki, co może świadczyć o tym, że zawartość może przypaść do gustu większości z nas. Ostatnia strona to spis wszystkich kosmetyków i gadżetów wraz z ich składem. Po otwarciu, oczywiście naszym oczom ukazują się 24 okienka o różnej wielkości. Wyczuwalny jest również delikatny, przyjemny zapach, który jak się potem okazuje, należy do soli :) Okienka otwierają się ciężko, niektóre musiałam rozrywać na siłę. Wszystkie produkty są tak mocno przyklejone, że czasami miałam problem z ich oderwaniem, całe szczęście, że nic nie uszkodziłam :) Wszystko zachowane jest w zielono-czerwonej kolorystce i świątecznym klimacie. 


ZAWARTOŚĆ KALENDARZA

1. Gumki sprężynki - 3 szt. Bardzo lubię takie gumeczki, nadają objętości kosmkom przy związaniu w kucyk i ułatwiają stworzenie koka na czubku głowy. 

2.8.9.16. Kula do kąpieli - 2x14g, 45g, 100g,  nie mam wanny więc produkty wykorzystam podczas kąpieli bąbelkowej, którą robią regularnie swoim stopom. Zapach kuli mniejszej kwiatowy, druga owocowy - arbuzowy, kula w kształcie serca i motylka - aromat mydlany. 

3. Połyskujący żel pod prysznic - 30 ml, słodkiego, waniliowego żelu zawierającego mnóstwo drobinek, ciekawe jak zachowają się na ciele :) 

4.14.21. Sól do kąpieli -3x 30g, 2x zapach kwiatowy, 1x - zapach pomarańczowy. W związku z tym, że nie mam wanny, sole wykorzystam jako zapach do garderoby lub kąpieli wodnej dla stóp :)

5. Balsam do ust - 10g, zapach mleczno - truskawkowy. Kosmetyk używany przez cały rok, nie zmarnuje się :)

6. Krem do rąk - 30 ml, nie przepadam, ale skoro zawitała zima, przyda się coś nawilżającego do dłoni.

7. Galaretka do kąpieli - 30 ml, zapach grejpfrutowy, kojarzy się z kostką WC, nie podoba mi się. Troszkę galaretki się wylało ale nie ubolewam nad tym i tak trafia do kosza ;)

10. Krem do stóp - 30 ml, o stópki zaczynam dbać końcem zimy, początkiem wiosny, więc krem na pewno wykorzystam :)
 
11. Separator - 2 szt. mam i są chyba niezniszczalne, te oddam koleżance :) zastanawia mnie dlaczego są różowe a nie np. zielone? hm..

12. Lusterko - zwykłe, świąteczne, małe - zmieści się w każdej, nawet najmniejszej torebce :)

13. Spray na dobranoc - produkt, który chyba najbardziej mnie zainteresował. Spryskujemy nim poduszkę i podobno ma ułatwiać spanie - zobaczymy :)

15. Balsam do ciała - 30g, uwielbiam takie mazidła :)

17. Peeling do ciała - 30g, lubię, używam regularnie.

18. Myjka do ciała - nie lubię takiej formy, wolę rękawice lub zwyczajne szorstkie gąbki. 

19. Gumka do włosów - ciężko się rozciąga i jest jakaś tak dziwna. 

20. Glinkowa maseczka do twarzy - 20g, kolejny super produkt, bardzo lubię :)

22. Maska do spania - nie używam i chyba nie będę. Materiał jest szorstki, nieprzyjemny w dotyku i gumka jest za luźna :)

23. Pilnik do paznokci - pilników nigdy dość ;)

24. Peeling do ust - 10g, zapach mleczno - truskawkowy. Nigdy nie używałam, zawsze robiłam sobie peeling szczoteczką do zębów lub miodem więc jestem bardzo ciekawa takiego gotowca ;)


Regularna cena kalendarza to 129,99 czyli 1 okienko kosztuje ok 5,41 zł. Ja kupiłam go na wyprzedaży za 29.99 zł czyli cena 1 okienka to 1.24 zł. Kalendarz nie zawierał produktów znanych marek, wszystkie są no name więc uważam, że cena 130 zł jest grubo przesadzona. W niektórych momentach zastanawiałam się czy 1.20 zł to nie jest za dużo. Nie ukrywajmy hurtowe koszty wyprodukowania pilniczka, czy takiej kuli liczone są w groszach. To mój pierwszy tego typu kalendarz i po niezbyt ciekawej zawartości nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek się na niego zdecyduję, nawet w cenie promocyjnej. Gdybyście mieli jakieś pytanie odnośnie kosmetyków, to pytajcie, jestem na etapie ich używania :)

A WY CO O NIM MYŚLICIE? INFORMOWAŁAM WAS O PROMOCJI NA IG, CZY KTOŚ Z WAS SKORZYSTAŁ Z WYPRZEDAŻY? JAKIE KALENDARZE POLECACIE?

 

Copyright © 2014 Anqelique , Blogger